Drogeria Ewa

O mnie

Moje zdjęcie
Alicja Górska
Założyłam tego bloga z powodu miłości.
Zastawiłam półki kucharskimi książkami, a od wpatrywania w programy kulinarne zaczerwieniły mi się oczy. Katowałam rodzinę i znajomych paplaniną o cudowności sztuki kulinarnej, o nowych przepisach, o smakach i niezwykłych produktach. 
Taką poznacie mnie też Wy. Trochę niepoukładaną, trochę spragnioną czynienia rzeczy wielkich, trochę chaotyczną, wiecznie zabieganą.
Kocham improwizację. Fuzję smaków i zapachów. Czarowanie w kuchni.
Kontakt przez formularz lub na adres e-mailowy: alicja0gorska@gmail.com
Wyświetl mój pełny profil

Życie pozakuchenne

Życie pozakuchenne
Moja debiutancka powieść "Skazani", pierwszy tom trylogii "Przed Czasem". Gorąco zachęcam do zakupu i podzielenia się wrażeniami po lekturze :) Oto moje życie pozakuchenne.

Tutaj też działam

Tutaj też działam
Zapraszam również na współprowadzonego z partnerem życiowym bloga z recenzjami filmów, książek, gier, seriali i wielu innych ;)

Należę do społeczności

Durszlak.pl

Łódzkie bloguje

poniedziałek, 17 lipca 2017
Tego typu przekąski powinny być konsumowane wyjątkowo rzadko. Nie chodzi wyłącznie o wysoką zawartość tłuszczu, ale też niekorzystny wpływ serów pleśniowych na nasz organizm przy zbyt częstym ich konsumowaniu. Wiem, że to trudne, bo smażony camembert to ogromna pokusa dla seromaników, ale wierzę, że dacie radę ;)

SMAŻONY CAMEMBERT



Składniki:
- 1 camembert
- 1 jajko
- bułka tarta
- masło klarowane
- wyrazista konfitura (u mnie: morelowa i malinowa)

Przygotowanie:
Jajko roztrzepujemy w miseczce. Do drugiego naczynia wsypujemy bułkę tartą. Camemberta moczymy w jajku i obtaczamy w bułce. Smażymy na rozgrzanym maśle. Na początku na mocnym ogniu, a gdy lekko się zarumieni - na nieco mniejszym. Dzięki temu z zewnątrz będzie chrupiący i rumiany, a w środku ciepły i płynny. Zbyt wysoka temperatura przez cały czas sprawi, że z zewnątrz panierka się spali, a w środku ser pozostanie zimny.
Podajemy z wybraną konfiturą. Voila!

Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
piątek, 14 kwietnia 2017
Nie patrzcie na mnie krzywo - obiecywałam, że się nie poddam i blog wciąż będzie funkcjonował, ale kwestia braku czasu na codzienne dodawania wpisów nie uległa zmianie. Swoją drogą, mieliście kiedyś tak, że sądziliście, że życie Was wyprzedza? Jestem właśnie w takim punkcie. Nie nadążam. Chyba już nawet sama za sobą.
W takim pędzie pomagają mi szybkie dania - miso jest właśnie taką potrawą. Przygotowuje się ją w kilka minut, a podczas konsumowania można zwolnić. Rozkoszować się różnorodnością smaków i konsystencji, zapomnieć na chwilę o troskach. Ah...

ZUPA MISO Z GRZYBAMI SHIMEJI


Składniki:
- 2 litry bulionu
- 4 łyżki pasty miso
- garść kiełków
- 1/2 małej młodej cukinii
- 1-2 marchewki
- 1 kalarepa
- 1 opakowanie grzybów shimeji
- 1 kostka tofu
- pęczek szczypiorku
- 200 gramów makaronu udon
- olej sezamowy

Przygotowanie:
Marchewkę i kalarepę obieramy i kroimy - marchewkę w talarki, kalarepę w kawałki zbliżone do marchewki wielkością. Cukinię myjemy i siekamy w półtalarki. Szczypiorek również siekamy. Grzyby opłukujemy. Tofu kroimy w niewielką kostkę. Wszystkie składniki rozdzielamy do osobnych miseczek (tak jest łatwiej).
Tofu podsmażamy na złoto na odrobinie oleju sezamowego.
Bulion doprowadzamy do wrzenia. Wrzucamy marchew oraz kalarepę i gotujemy 1 minutę. Następnie dodajemy cukinię i grzyby. Gotujemy 30 sekund. Zdejmujemy z ognia. W miseczce miso mieszamy z kilkoma łyżkami gorącego bulionu i dodajemy do garnka. Teraz nie wolno już zupy zagotowywać, bo miso zmieni się w grudki. 
Makaron przygotować zgodnie z przepisem na opakowaniu.
W talerzach układamy makaron, podsmażone tofu, kiełki i szczypiorek. Całość zalewamy miso z ugotowanymi dodatkami. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)

piątek, 20 stycznia 2017

Niewiele mam na usprawiedliwienie swojego milczenia. Nie za wiele także będę obiecywała. Przepisów czeka na publikację mnóstwo, ale priorytety uległy sporym transformacjom. W wolnych chwilach postaram się jednak raczyć Was przepisami z mojej kuchni. Mam również nadzieję, że wybaczycie mi zmienione podejście do fotografii - od teraz będą to głównie zdjęcia efektów, a nie procesu przygotowania. Chyba, że zdecyduję się na coś wyjątkowo skomplikowanego ;)

ŁOSOŚ NA PARZE W POMARAŃCZACH


Składniki:
- 2 filety z łososia po około 250 gramów
- 1 pomarańcza
- pieprz
- sól

Przygotowanie:
Łososia oczyszczamy i osuszamy. Pomarańczę parzymy. Odcinamy kawałek z początku oraz końca owocu i wrzucamy go do wody, na parze z której gotować będziemy łososia. Wodę uzupełniamy również o sól. Rybę układamy skórą do dołu w garnku. Doprawiamy pieprzem. Na wierzchu filetów układamy cienkie plasterki pomarańczy (ze skórą). Gotujemy około 15-20 minut. Voila!

Smacznego i do napisania wkrótce! ;)

Posmakowało już:

Drukowanie

Print Friendly and PDF

Po kliknięciu na powyższy przycisk pojawi się centralna część bloga (przepisy). Za pomocą prostego mechanizmu "klikania na krzyżyki" można usunąć niepotrzebne w wydruku informacje :)

Akcja!

Lookam

Zbieram na jedzenie

Śledź