Drogeria Ewa

O mnie

Moje zdjęcie
Alicja Górska
Założyłam tego bloga z powodu miłości.
Zastawiłam półki kucharskimi książkami, a od wpatrywania w programy kulinarne zaczerwieniły mi się oczy. Katowałam rodzinę i znajomych paplaniną o cudowności sztuki kulinarnej, o nowych przepisach, o smakach i niezwykłych produktach. 
Taką poznacie mnie też Wy. Trochę niepoukładaną, trochę spragnioną czynienia rzeczy wielkich, trochę chaotyczną, wiecznie zabieganą.
Kocham improwizację. Fuzję smaków i zapachów. Czarowanie w kuchni.
Kontakt przez formularz lub na adres e-mailowy: alicja0gorska@gmail.com
Wyświetl mój pełny profil

Życie pozakuchenne

Życie pozakuchenne
Moja debiutancka powieść "Skazani", pierwszy tom trylogii "Przed Czasem". Gorąco zachęcam do zakupu i podzielenia się wrażeniami po lekturze :) Oto moje życie pozakuchenne.

Tutaj też działam

Tutaj też działam
Zapraszam również na współprowadzonego z partnerem życiowym bloga z recenzjami filmów, książek, gier, seriali i wielu innych ;)

Należę do społeczności

Durszlak.pl

Łódzkie bloguje

środa, 30 kwietnia 2014
Któż nie kocha zapachu świeżego pieczywa? Nie potrafiłabym zaufać komuś, kto nie darzy tego aromatu taką miłością jak ja. To idealnie nęcąca woń, zwłaszcza o poranku. Może i Wy skusicie się na takie czary w swojej własnej kuchni? ;)

DROŻDŻOWE, PEŁNOZIARNISTE BUŁECZKI MAŚLANE


Składniki:
- 500 gram mąki pełnoziarnistej
- 100 gram masła (miękkiego)
- 250 mililitrów mleka
- 1 jajko
- 25 gram świeżych drożdży
- pół łyżeczki cukru
- pół łyżeczki soli

Przygotowanie:
Najpierw przygotowujemy rozczyn drożdżowy z lekko podgrzanych 100 mililitrów mleka, drożdży i cukru. Odstawiamy go do wyrośnięcia (około 30 minut). Po tym czasie zagniatamy ciasto - płynne składniki dodajemy do mąki oraz soli. Ponownie odstawiamy całość do wyrośnięcia, zakrywając miskę ściereczką i odstawiając w ciepłe miejsce. Im dłużej tym lepiej, ale czas optymalny to 1-2 godziny. W następnej kolejności formujemy z ciasta bułeczki. Układamy je na blasze, przykrywamy i raz jeszcze odstawiamy do kolejnego wyrośnięcia na 30 minut. Potem smarujemy mlekiem i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez ok 7-12 minut. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Wczoraj udałam się na precasting do programu Masterchef. Zapakowałam się raniutko z dwiema przyjaciółkami do auta (kocham Was!) i wyruszyłyśmy do Warszawy. Nie spóźniłyśmy się bardzo, a mimo to kolejka zdążyła się już bardzo rozrosnąć. Podsumowując: wystartowałyśmy do stolicy o 6, a wyjechałyśmy z niej o 19. W błędzie będzie każdy ten, kto uzna takie oczekiwanie za nużące, męczące i bez sensu. Jasne, trochę się namęczyliśmy - nakrzyczeliśmy, narozmawialiśmy, naskakaliśmy. Było w tym wszystkim jednak coś magicznego. Masa ludzi z przepysznym jedzeniem, wielu pasjonatów, z którymi mogłam dyskutować w taki sposób, w jaki do tej pory nie było mi dane. Przemiła obsługa całego przedsięwzięcia, jakaś więź między tymi wszystkimi ludźmi, która istniała tam tylko wtedy i tylko przez te kilka godzin. Mnóstwo pozytywnej energii, mnóstwo ciepła i miłych słów. Nie wiem, jak ta historia potoczy się dalej, mam wiele nadziei, ale bez względu na ostateczny efekt było warto.
Kilka zdjęć z wczorajszego castingu możecie zobaczyć na fanepage'u bloga ;)
A teraz przejdźmy do właściwego tematu tego wpisu, czyli kurczaka pieczonego z maślanym nadzieniem ziemniaczanym ze szczypiorkiem, porem i kolendrą, który po prostu rozpływa się w ustach! Zioła i przyprawy dodają mu pewnej orzeźwiającej nuty, czegoś, co sprawia, że z każdym kęsem chce się więcej i więcej i więcej. Nie zapominajmy też o innych atutach - w końcu to danie, którego przygotowanie nie wymaga zbyt dużego zaangażowania finansowego czy czasowego ;)

KURCZAK PIECZONY Z MAŚLANYM NADZIENIEM ZIEMNIACZANYM ZE SZCZYPIORKIEM, POREM I KOLENDRĄ


Składniki:
- 1 kurczak
- 600 gram ziemniaków
- pęczek szczypiorku
- 1 cebula
- kawałek pora
- 1 jajko
- 3 łyżki masła
- 1 łyżeczka kurkumy
- 1 łyżeczka cukru
- 50 mililitrów wody
- kolendra (mielona i niemielona)
- biały pieprz
- czarny pieprz
- sól

Przygotowanie:
Kurczaka myjemy i osuszamy. Doprawiamy czarnym pieprzem i solą - zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Odstawiamy. Ziemniaki obieramy, myjemy i gotujemy do miękkości. Po odcedzeniu tłuczemy je z masłem. Mieszamy i rozdrabniamy tak długo, aż stworzą w miarę gładką masę. Ziemniaki przestygną dodajemy do nich drobno poszatkowane: szczypiorek, cebulę oraz pora, a także jajko. Teraz nadzienie doprawiamy do smaku obiema formami kolendry (ziarnistej jedynie odrobinę, żeby z rzadka trafiać na niespodziankę w formie orzeźwiającego, ale intensywnego smaku nasion), białym pieprzem i solą. Takim farszem nadziewamy kurczaka, a następnie go zaszywamy. Układamy mięso w brytfance. Jeżeli zostało nam jakieś nadzienie, możemy uformować z niego kulki i ułożyć wokół kurczaka. Mięso pieczemy w temperaturze 200 stopni. Najpierw, przy 30 minut, piersią do góry, a następnie, przez 15 minut, piersią do dołu. 
Czas pieczenia zależy od wielkości kurczaka. Przyjmuję zasadę 35 minut na każdy jego kilogram, gdzie ostatnie 10-15 minut to pieczenie go piersią do dołu.
Co jakiś czas smarujemy kurczaka mieszanką kurkumy, cukru i wody. Dzięki temu zrobi się słodszy, z chrupiącą skórką i fantastycznym kolorkiem. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
piątek, 25 kwietnia 2014
Zachęcałam już do zmiany typowych kopytek przez dodanie brokułów - Brokułowe kopytka, a dzisiaj zaproponuję to samo, tylko w wersji marchewkowo-groszkowej.
A może Wy robicie jakieś niezwykłe kopytka? Albo jesteście tak wierni tradycji, że nie chcecie nic zmieniać? ;)

KOPYTKA MARCHEWKOWO-GROSZKOWE


Składniki:
- 400 gram ugotowanych ziemniaków
- 230 gram groszku z marchewką (waga po odsączeniu)
- 2 jajka
- 320 gram mąki (2 szklanki)

Przygotowanie:
Ziemniaki rozdrabniamy razem z groszkiem oraz marchewką i zagniatamy ciasto z resztą składników - jajkami, solą i mąką. Formujemy "wałek" z ciasta i rozcinamy po przekątnej na kopytkowe kształty. Wrzucamy do wrzącej, lekko osolonej wody z odrobiną oliwy. Gotujemy do około 2-3 minut po wypłynięciu. Podajemy z roztopionym masełkiem lub, na drugi dzień, podsmażone. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
czwartek, 24 kwietnia 2014
Jak każdego roku i w tym, moją świąteczną działką z zakresu przygotowań w kuchni stanowiły ciasta. W tym roku zmieniłam przepis na sernik. Zanim w ogóle przystąpiłam do jego przygotowywania, ułożyłam sobie w głowie plan. "Naszkicowałam" spodziewane składniki i proporcje, zastanawiałam się nad sposobem podania i dekoracją. Sernik miał mieć piękne, równe trzy warstwy, ale nie do końca się to udało. Masa częściowo się przemieszała i powstały kolorowe fale, co w sumie również wygląda interesująco. O wyłożenie ciastem blachy poprosiłam M. Nie mógł On niestety poradzić sobie z wyklejeniem brzegów, całe ciasto trafiło więc na spód i jest nieco zbyt grube, ale wierzę, że Wy, kulinarni zapaleńcy, bez problemu wygracie z tym problemem ;)

KREMOWY, KOLOROWY SERNIK TRÓJWARSTWOWY


Składniki na ciasto:
- 1 kostka masła (250 gram)
- 3 łyżki cukru pudru
- 5 żółtek
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 3 szklanki mąki pszennej

Przygotowanie ciasta:
Wszystkie składniki zagniatamy razem lub mieszamy w mikserze. Ciasto umieszczamy w lodówce do schłodzenia. 

Składniki na masę serową:
- 1000 g twarogu śmietankowego, tłustego, zmielonego
- 10 mililitrów ekstraktu z wanilii
- 270 g drobnego cukru
- 5 jajek
- 3 łyżki mąki
- 1 i 1/3 łyżka soku z cytryny
- po 150 gram owoców do każdej warstwy: jagody lub borówki, brzoskwinie lub banany, maliny lub truskawki

Przygotowanie masy serowej:
Wszystkie składniki masy serowej poza jajkami miksujemy razem na gładką masę. Jajka dodajemy jako ostatnie i mieszamy całość tylko chwilę dla ujednolicenia. Następnie dzielimy masę na trzy części (np. za pomocą łyżki wazowej). Do jednej wrzucamy jagody lub borówki, do drugiej brzoskwinie lub banany do trzecie maliny lub truskawki. Widelcem rozdrabniamy część owoców, żeby zabarwić masę (ja użyłam też odrobiny barwnika spożywczego, ale nie jest to konieczne).
Wylewamy najciemniejszą masę na schłodzony wcześniej, starannie wyklejony w formie, spód. Następnie wykładamy najjaśniejszą masę - robimy to łyżkami, powoli i delikatnie, żeby nie zmieszać kolorów. Na samym końcu wykładamy różową masę. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 55 minut. Wyjątkowo nie sugerujemy się tak zwanym "suchym patyczkiem", masa musi się jedynie ściąć. 

Składniki na polewę śmietanową:
- 380 mililitrów kwaśnej śmietany 18%
- 3 łyżki cukru pudru
- 1,5 łyżeczki ekstraktu z wanilii

Przygotowanie polewy śmietanowej:
Wszystkie składniki mieszamy, wylewamy na dopiero co upieczony sernik, wyrównujemy i pieczemy kolejne 10 minut w temperaturze 180 stopni.

Składniki do wykończenia: 
- dowolne owoce
- mięta
- gęsty syrop cukrowy (cukier rozpuszczony w wodzie w proporcji 2:1 lub większej)

Przygotowanie wykończenia:
Owoce i miętę wykładamy na ciasto. Przy pomocy pędzelka smarujemy całość syropem cukrowym (dzięki temu owoce dłużej zachowują świeżość i apetyczny wygląd).  Przechowujemy w lodówce. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;) 
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Wszystko zaczęło się od tego, że dorwałam polędwiczkę w supercenie. Nakupowałam jej na zapas, bo okazja tego typu trafia się rzadko (zazwyczaj staram się nie gromadzić w zamrażarce mięsnych zapasów, wolę świeże zakupy) i zaczęłam kombinować. Jednego dnia potrzebowałam upichcić coś szybko i smacznie, więc postawiłam na ciasto naleśnikowe. Był to strzał w dziesiątkę! Mięso jedynie leciutko osoliłam, porządnie doprawiłam za to ciasto. Dzięki temu polędwiczka nie straciła swojej delikatności, a jednocześnie nie była mdła. Ideał.

POLĘDWICZKA WIEPRZOWA W CIEŚCIE NALEŚNIKOWYM


Składniki:
- 1 polędwiczka wieprzowa
- 1 jajko
- 130 gram mąki
- 350 mililitrów mleka 
- olej lub klarowane masło
- pieprz cayenne
- sól

Przygotowanie:
Polędwiczkę kroimy na średnie grubości plastry, układamy w miseczce i zalewamy 100 mililitrami mleka, odstawiamy. W drugiej misce mieszamy pozostałą część mleka, mąkę i jajko, całość doprawiamy. Obie miseczki przykrywamy folią i zostawiamy na 30 minut. Po tym czasie polędwiczki osuszamy i lekko rozbijamy, doprawiamy solą. Maczamy mięso w cieście, które powinno mieć konsystencję bardziej gęstą niż do naleśników i wrzucamy na rozgrzany olej lub klarowane masło. Temperatura smażenie nie powinna być za wysoka, bo ciasto się spali, a mięso pozostanie surowe, co w przypadku wieprzowiny czyniłoby ją niejadalną. Smażymy więc w średniej temperaturze do czasu aż ciasto się zarumieni. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
piątek, 18 kwietnia 2014
Tradycyjnie chleb ten wypiekany był w niezwykle interesujący sposób. Zamykało się go w metalowym pojemniku i zakopywało w pobliżu gorących źródeł. W domu oczywiście nie uda się powtórzyć tego zabiegu, ale jest on warty uwagi także z powodu przypraw. Jest dość ostry w smaku i przyjemnie ziołowy. Ja posiadam większą blachę niż wskazana, więc chleb po wyrośnięciu okazał się cieńszy niż być powinien, ale Wy możecie mój błąd naprawić (chociaż cienki chlebek też był bardzo fajny) - zdublujcie ilość składników, albo wykorzystajcie mniejszą blachę, to chleb będzie grubszy.

CHLEB ISLANDZKI GORDONA RAMSAYA



Składniki:
(forma o średnicy 18 cm)
- 150 gram mąki pełnoziarnistej
- 150 gram mąki żytniej (dałam ryżową)
- 3/4 łyżeczki soli
- 3/4 łyżeczki białego pieprzu
- 1/2 łyżeczki suchych drożdży lub 10 gram drożdży świeżych
- 1 łyżka świeżego rozmarynu
- 225 mililitrów wody

Przygotowanie:
Jeżeli przygotowujemy chleby ze świeżych drożdży, najpierw przygotowujemy rozczyn (drożdże + pół łyżeczki cukru + odrobina wody ciepłej), jeżeli używamy drożdży instant to pomijamy ten etap. W pierwszej kolejności łączymy suche składniki, dopiero po ich wymieszaniu dodajemy wodę i zagniatamy ciasto. Odstawiamy przykryte ściereczką w ciepłe miejsce na 1-2 godziny. Ponownie zagniatamy i umieszczamy w okrągłej formie. Raz jeszcze odstawiamy ciasto do wyrośnięcia na 1-2 godziny. Rozgrzewamy piekarnik do 250 stopni. Formę przykrywamy folią aluminiową i tak przygotowane ciasto pieczemy przez 30 minut. Po tym czasie zdejmujemy folię i trzymamy w piekarniku jeszcze przez 15-20 minut. Z formy wyjmujemy dopiero po całkowitym ostygnięciu. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
czwartek, 17 kwietnia 2014
Obok brownie muffin z kawałkami czekolady i orzechami laskowymi są to drugie, niezwykle przepyszne, ale i nieszczególnie dietetyczne muffiny. Nie próbujcie jednak z nimi walczyć, bo to walka z góry przegrana. Wystarczy wyobrazić sobie unoszący się podczas pieczenia zapach białej czekolady, wanilii, masła i orzechów. A potem pierwszy kęs, jeszcze ciepłej muffiny - kęs chrupki, ale delikatny jednocześnie.
Podtrzymuję swoją opinię - pójdę do piekła.

BLONDIE MUFFINY Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ, MIGDAŁAMI I ORZECHAMI NERKOWCA


Składniki:
- 200 gram mąki
- 150 gram masła
- 4 jajka
- 2 tabliczki białej czekolady
- 80 gram migdałów
- 75 gram nerkowców
- 150 gram cukru brązowego
- 200 gram białego cukru
- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
- 1 łyżka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka soli

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. W niewielkiej misce mieszamy: mąkę, proszek do pieczenia i sól. W drugim pojemniku łączymy: masło, brązowy cukier oraz biały cukier. Miksujemy tę miksturę aż masa będzie jasna i lekka. Dodajemy (do masy maślanej) jajka i ekstrakt waniliowy. Następnie mieszamy razem zawartość pierwszej miski (mąka, proszek, sól) z resztą. Siekamy białą czekoladę oraz orzechy i dodajemy je do masy. Rozkładamy do papilotek, mniej więcej do 3/4 wysokości. Pieczemy 25-30 minut. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
środa, 16 kwietnia 2014
Oczywiście możecie też usmażyć te kotleciki na patelni z odrobiną tłuszczu, ale pierwotnie wymyślałam je na rodzinne ognisko i w takiej formie również proponuję. Ten przepis odmieni Wasze życie. To jakby zamknąć smak sosu bolognese w jednym kawałku. Fantastycznie komponują się z sosem czosnkowym.

DROBIOWE KOTLECIKI BOLOGNESE Z GRILLA LUB OGNISKA


Składniki:
- 1 kilogram drobiowego mięsa mielonego
- 190 gram koncentratu pomidorowego
- 300 gram mozzarelli
- 1 czerwona cebula
- 1 biała cebula
- 2-3 ząbki czosnku
- bazylia
- oregano
- tymianek
- pieprz
- sól

Przygotowanie:
Cebule obieramy i drobno kroimy. Mozzarelle ścieramy na drobnych oczkach lub rozdrabniamy w blenderze. Tak przygotowane składniki łączymy z mięsem. Dodajemy do całości przeciśnięty przez praskę czosnek, koncentrat pomidorowy i przyprawy. Dokładnie mieszamy. Formujemy podłużne, w miarę grube kotlety, które następnie zawijamy ściśle w folię aluminiową. Pieczemy nad ogniskiem, grillujemy lub smażymy na patelni. Podajemy z ulubionym sosem, ja polecam czosnkowy. Voila! ;)


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Postanowiłam uruchomić dział recenzji. Od teraz dzielić się będę z Wami przemyśleniami na temat zakupionych bądź wypożyczonych książek. Mam nadzieję, że będziecie śledzić te wpisy uważnie. Dzisiaj książka, która wzbudziła we mnie szczególnie intensywne emocje.

"ZŁOTA KUCHNIA POLSKA" ELŻBIETY ADAMSKIEJ


        Przechadzam się między regałami księgarni, palcem wodzę po identycznych okładkach. Wszystkie utrzymane są w nowoczesnym stylu – ascetyczne, w barwach podstawowych, wykorzystujące zdobycze kubistów i pop-artu. I wtedy w ręce wpada mi „Złota kuchnia polska”. Wabi intensywnie kobaltową okładką, wymyślnymi literami i złoconymi stronami. Kupuję bez przeglądania, bo w Polsce o polskiej kuchni bzdury przeczytać jest trudno, a i konkurencja na tego typu rynku wydawniczym spora, więc kto by kiepską pozycję nań wypuścił? W domu siadam wygodnie na kanapie, na stoliku obok stawiam poziomkową herbatkę i na nogach złożonych po turecku rozkładam księgarnianą zdobycz. Pojawia się niedowierzanie, zaskoczenie i irytacja.
Książka Elżbiety Adamskiej jest piękna. Zarówno na zewnątrz, jak i w środku. Czytelne czcionki, ładne zdjęcia, dobry gatunek papieru. Na półce prezentuje się fantastycznie. Tyle dobrego, bo raczej nigdy owej półki nie opuści. A dlaczego? A dlatego, że autorka o kuchni polskiej nic nie wie, albo udaje, że tak jest. Przepisy na niepolskie dania mogą być świetne, ale przecież dla rodzimych dań kupiłam tę książkę.
       Weźmy na przykład dział: masła smakowe. Wybrałam go celowo, bo zawiera jedynie siedem pozycji i doskonale obrazuje resztę problemów książki. Elżbieta Adamska proponuje masła: z orzeszków arachidowych, łososiowe, roquefort, martini, grzybowe, czosnkowe, ziołowe. Pierwszy raz słyszę o polskich orzeszkach arachidowych albo roqueforcie, mamy za to przecież mnóstwo innych składników, które można by uznać za znamienne dla Polski. Takie masło z prażoną cebulką albo ze szczypiorkiem tudzież z lubczykiem. A może brzmiało to wszystko dla autorki zbyt prosto? Zawsze to lepiej rzucić roquefortem niż cebulą. Brzmi przecież bardziej dystyngowanie. Wydawca zadowolony, a i po francusku pogruchać przy gościach na kolacji można. 
       Kuchnia polska według Elżbiety Adamskiej to także mozzarela, feta, fondue, gazpacho, krem z awokado, ravioli, rosyjska okroszka, beszamel, sałatka grecka, gnocchi, pilaw, krewetki, kofta, musaka i wiele, wiele innych. Nie ma za to, na przykład, krokietów, które w Polsce niezwykle się przyjęły. Może nie starczyło miejsca, gdy zdecydowała się umieścić w deserach: wodę, kawę i herbatę. 
       Jest mi przykro i czuję się oszukana. Nie tylko przez autorkę książki, ale przede wszystkim przez wydawnictwo Olesiejuk, które zdecydowało się ją wydać. Owinięcie kiepskiego produktu w ładny papierek nie sprawia, że staje się on wartościowy. Wciąż jest to kiepski produkt, tylko ładnie zapakowany. Mamy w Polsce tylu zdolnych kucharzy, zarówno amatorów jak i profesjonalistów, którzy fascynują się polską kuchnią, szkoda że im nie daje się takich ładnych okładek. 
       A może wystarczyło zmienić tytuł?


Do napisania wkrótce! ;)
niedziela, 13 kwietnia 2014
M. jest czosnkożercą i sos czosnkowy jest w naszym domu zawsze. Przyznam, że czasami proszę Go, żeby już nie jadł tego czosnku i nie pachniał nim tak intensywnie. Przekomarzamy się tak czasem - ja na złość jem rybę, a M. czosnek.

SOS CZOSNKOWY


Składniki:
- 1 opakowanie jogurtu bałkańskiego (340 gram)
- 1 łyżka majonezu
- kilka ząbków czosnku (zależnie od własnych preferencji)
- sól
- pieprz

Przygotowanie:
Czosnek przeciskamy przez praskę i mieszamy z pozostałymi składnikami. Doprawiamy solą i pieprzem wedle własnego uznania. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! :)
piątek, 11 kwietnia 2014
Czasami chce się zrobić trzydaniowy obiad. Zaplanowanie takiego posiłku nie należy jednak do najłatwiejszych. Wszystkie trzy dania muszą się ze sobą idealnie komponować, a kolejne smaki nie mogą tłamsić poprzednich. Istnieje również problem przepełnienia w połowie obiadu - dania trzeba więc dobrać tak, by mieć pewność, że jego uczestnicy zaspokoją głód, ale i że nie wyjdą ociężali. W takiej konfiguracji najbardziej skomplikowanym wydaje się deser, który musi być na tyle lekki, by sprawiał przyjemność, a nie okazał się przykrym, ciężkim obowiązkiem, który należałoby wypełnić względem gospodarza.
To jedna z takich lekkich propozycji. Świetny deser przy serwowaniu trzydaniowego posiłku, ale również idealna kolacja bądź śniadanie ;)

LEKKI DESER OWOCOWY Z MIODOWYM JOGURTEM


Składniki:
- 1 jogurt grecki (340 gram)
- 2-3 łyżki płynnego miodu
- 3 rodzaje dowolnych owoców (u mnie: borówka amerykańska, granat i kiwi)

Przygotowanie:
Jogurt mieszamy z miodem, koniecznie płynnym. Jeżeli nasz miód zdążył się już skrystalizować możemy go podgrzać - w kąpieli wodnej czy mikrofalówce - wtedy ponowne stanie się płynny. Owoce myjemy, obieramy i kroimy (jeżeli tego wymagają). W stosunkowo wysokiej szklance układamy składniki warstwowo: najpierw jogurt z miodem, następnie pierwszy rodzaj owoców, znowu jogurt z miodem, kolejne owoce, raz jeszcze jogurt z miodem i na samym szczycie ponownie owoce. Deser podajemy schłodzony. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
czwartek, 10 kwietnia 2014
Zastanawiałam się, czy wstawić ten przepis na bloga. Wiem, że odwiedza Go wiele osób, które wybrały wegetarianizm bądź weganizm i królik, bardziej niż wieprzowina czy wołowina, może wyprowadzić ich z równowagi. Przyznam, że kulinaria są dla mnie czymś więcej niż hobby i chciałabym zająć się tym w niedalekiej przyszłości profesjonalnie. Nie uda się to, jeżeli będę obawiała się korzystać z jakichś składników. Dodatkowo bloga tego odwiedza wiele osób, które są bardzo dalekie od eliminacji mięsa ze swojego życia.
Przyznam szczerze, że królicze mięso mnie nie zachwyciło. Doceniłam jego delikatność (delikatniejsza pierś z kurczaka), niemniej nie uważam, aby było na tyle odmienne i niezwykłe, żeby częściej pojawiało się na moim stole. Nie wiem, czy to danie, odpowiednio przyrządzone z piersią kurczaka, nie byłoby porównywalnie smaczne. No i przynajmniej miałabym pewność, że wszyscy go skosztują. M. na przykład królika nie tknął.
Pomijając kwestie samego królika, to marynata i sos są fantastyczne. Całość zajmuje nieco czasu, ale naprawdę jest warta swego oczekiwania.

KRÓLIK PIECZONY W SOSIE ŚMIETANOWYM Z CEBULĄ


Zanim przejdziemy do właściwego przepisu, ważnym jest by wiedzieć, jak królika się porcjuje.


Składniki:
- 1 królik
- 250 mililitrów białego wytrawnego wina
- 2 łyżki octu winnego
- 1 cebula
- 100 gram masła
- 200 mililitrów kwaśnej śmietany 18%
- 50 mililitrów słodkiej śmietanki 18%
- 1 łyżeczka mąki
- pieprz
- sól

Przygotowanie:
Królika porcjujemy, myjemy, osuszamy i umieszczamy w brytfance. Marynujemy w winie, occie i pokrojonej w piórka cebuli przez minimum 6 godzin (ja marynowałam go 24 godziny). Po tym czasie wyjmujemy mięso z marynaty. Marynatę przelewamy przez sitko. Doprawiamy mięso solą oraz pieprzem i smażymy je do zarumienienia na maśle. Potem ponownie układamy je w brytfance. Pieczemy przez 30 minut w temperaturze 200 stopni. Przez ten czas podlewamy królika przecedzoną wcześniej marynatą. Cebulkę podsmażamy (na tym samym maśle, na którym wcześniej smażyliśmy królika). Po 30 minutach wykładamy na królika cebulkę oraz śmietany wymieszane z mąką i pieczemy jeszcze 10 minut. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Lubię żurek. Chyba dlatego, że przepadam za kwaśnymi potrawami/smakami. A już wkrótce będę się nim mogła zajadać bardzo, bo zbliża się Wielkanoc, kiedy to bez żurku obejść się nie można.

ŻUREK


Składniki:
- 3 litry wody,
- 200 gram dowolnego mięsa
- 1 kiełbaska (najlepiej biała)
- 500 mililitrów zakwasu do żurku
- 3 marchewki,
- kawałek selera,
- 1 pietruszka,
- 4 ziemniaki
- 1 cebula
- 5 ząbków czosnku
- liść laurowy
- ziele angielskie
- majeranek
- sól
- pieprz

Przygotowanie:
Gotujemy wywar z mięsa, doprawiamy solą, pieprzem, liściem laurowym i zielem angielskim. Do mięsa dodajemy obrane i pokrojone warzywa: marchew, seler, pietruszkę, ziemniaki, cebulę. Gdy zrobią się miękkie dorzucamy jeszcze przeciśnięty przez praskę czosnek oraz zakwas. Mięso, na którym gotowaliśmy wywar, obieramy z kości i również umieszczamy w garnku wraz z pokrojoną i podsmażoną kiełbasą (jeżeli wybraliśmy białą kiełbasę, to najpierw gotujemy ją w zupie, a potem wyjmujemy i kroimy, nie smażymy). Podajemy z jajkiem ugotowanym na twardo. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
sobota, 5 kwietnia 2014
Marzy mi się świeży tuńczyk. Ładnie wygląda na zdjęciach i w telewizji. Raz dostrzegłam go w ofercie jednego ze sklepów, ale w gazetce jedynie, bo w samym sklepie już go nie znalazłam. Bałabym się chyba zresztą przyrządzić tak drogą w Polsce rybę. A nuż bym coś zepsuła? Spaliła, źle przyprawiła? Póki co zostanę przy tuńczyku z puszki i sałatce. Nie cierpię, bo uwielbiam tę sałatkę. 

SAŁATKA Z TUŃCZYKIEM


Składniki:
- 1 puszka tuńczyka
- 1 cebula 
- 1 puszka białej fasoli
- 1 łyżeczka kaparów
- 1/2 puszki kukurydzy
- 2 jajka
- 3 łyżki majonezu
- 1 łyżeczka musztardy
- pieprz
- sól

Przygotowanie:
Jajka gotujemy na twardo, studzimy, szatkujemy. Osączamy tuńczyka i warzywa z puszki. Cebulę kroimy w kostkę. Wszystkie składniki mieszamy: jajka, tuńczyka, warzywa, kapary, majonez, musztardę. Doprawiamy pieprzem i solą. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
czwartek, 3 kwietnia 2014
Bardzo smaczny, bardzo prosty w przygotowaniu deser. Nie jest za słodki, ani mdły. A sos karmelowy, po prostu... niesamowity! :)
Poza przepisem czeka na Was kilka niespodzianek. Po pierwsze - zmiana szaty graficznej bloga. Nie wiem, jak Wam, ale mi podoba się bardzo. Szarość, pomarańcz i biel to kolory mojej kuchni, więc jest odrobinkę tak, jakbym zapraszała Was do domu :)
Po drugie - wspominałam o radiowej rozmowie. Dzisiaj ją Wam udostępniam, jeżeli macie ochotę - posłuchajcie :)

KREM BANANOWY Z SOSEM KARMELOWYM I CYNAMONEM


Składniki:
- 100 gram cukru, najlepiej brązowego
- 45 gram masła
- 550 mililitrów śmietanki kremówki
- 4 banany
- pół cytryny
- cynamon

Przygotowanie:
Cukier, masło oraz 150 mililitrów śmietanki podgrzewamy do rozpuszczenia cukru, ciągle mieszając. Gotujemy przez około dwie minuty i odstawiamy do wystygnięcia. Pozostałą część śmietany przelewamy do miksera, ubijamy razem z bananami i sokiem z połowy cytryny. Masa powinna być gęsta i gładka. Sos karmelowy i masę śmietanowo-bananową wykładamy do miseczek naprzemiennie. Schładzamy przed podaniem i posypujemy cynamonem. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
środa, 2 kwietnia 2014
Na pewno zdążyłam już wspomnieć, że kocham kaczkę, więc bez sensu byłoby się powtarzać. Zazwyczaj robiłam ją w jeden jedyny sposób, ten sam od lat. Jeżeli coś jest doskonałe, to do czego chcielibyśmy aspirować? Tak właśnie myślałam o kaczce z jabłkami. Myślałam, że nie ma sensu poprawiać ideału, a nawet więcej! Myślałam, że jeżeli zmienię przepis, choćby trochę, to tej kaczki już jeść nie będę i zmarnuję mój fantastyczny obiad. To była jedna strona medalu i jedna strona mojej osobowości - ta przywiązana do tradycji i "odwiecznych" smaków. Druga walczyła o poszukiwanie, eksperymentowanie, próbowanie. Myślę, że poszłam na kompromis.

KACZKA NADZIEWANA PO CHIŃSKU


Składniki:
- 1 kaczka
- 2 jabłka
- 2 łyżki sosu sojowego
- 3 łyżki miodu
- 1 łyżeczka oleju sezamowego
- 1 limonka
- świeży rozmaryn
- sól
- pieprz

Przygotowanie:
Kaczkę myjemy i osuszamy. Jabłka obieramy i kroimy w grubą kostkę. Mieszamy je z sosem sojowym, miodem, olejem sezamowym, skórką z limonki, sokiem z połowy limonki i kilkoma gałązkami świeżego rozmarynu. Tak przygotowane nadzienie, bez płynu, umieszczamy w kaczce. Zaszywamy ją, posypujemy pieprzem oraz solą, po czym nacieramy płynem z nadzienia. Ewentualny jego nadmiar wylewamy na kaczkę. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni, w czasie zależnym od wagi kaczki 1 kg = 1 godzina. Pieczemy ją na pleckach. Pod koniec pieczenia na 15 minut odwracamy kaczkę, aby przyrumieniła się z drugiej strony. Po tym czasie ponownie ją przewracamy i przykrywamy folią aluminiową na 15 minut. Kaczka powinna przed podaniem nieco "odpocząć", aby zachowała soczystość i właściwy sobie smak. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)

Posmakowało już:

Drukowanie

Print Friendly and PDF

Po kliknięciu na powyższy przycisk pojawi się centralna część bloga (przepisy). Za pomocą prostego mechanizmu "klikania na krzyżyki" można usunąć niepotrzebne w wydruku informacje :)

Akcja!

Lookam

Zbieram na jedzenie

Śledź