Drogeria Ewa

O mnie

Moje zdjęcie
Alicja Górska
Założyłam tego bloga z powodu miłości.
Zastawiłam półki kucharskimi książkami, a od wpatrywania w programy kulinarne zaczerwieniły mi się oczy. Katowałam rodzinę i znajomych paplaniną o cudowności sztuki kulinarnej, o nowych przepisach, o smakach i niezwykłych produktach. 
Taką poznacie mnie też Wy. Trochę niepoukładaną, trochę spragnioną czynienia rzeczy wielkich, trochę chaotyczną, wiecznie zabieganą.
Kocham improwizację. Fuzję smaków i zapachów. Czarowanie w kuchni.
Kontakt przez formularz lub na adres e-mailowy: alicja0gorska@gmail.com
Wyświetl mój pełny profil

Życie pozakuchenne

Życie pozakuchenne
Moja debiutancka powieść "Skazani", pierwszy tom trylogii "Przed Czasem". Gorąco zachęcam do zakupu i podzielenia się wrażeniami po lekturze :) Oto moje życie pozakuchenne.

Tutaj też działam

Tutaj też działam
Zapraszam również na współprowadzonego z partnerem życiowym bloga z recenzjami filmów, książek, gier, seriali i wielu innych ;)

Należę do społeczności

Durszlak.pl

Łódzkie bloguje

środa, 30 października 2013
Tempo ostatniego roku studiów licencjackich przy dwóch kierunkach ostro daje mi się we znaki. Coraz mniej czasu mam na gotowanie i coraz mniej na lokowanie tutaj przepisów. Wierzę, jednak, że jak tylko wdrożę się w to wszystko, uda mi się odpowiednio zorganizować. Tymczasem przedstawiam Wam konfiturę z cytryńca. Samo zdrowie! Idealna do herbaty, ale i amatorów innych form podania też z pewnością znajdzie ;)

KONFITURA Z CYTRYŃCA



Składniki:
- 600 gram owoców cytryńca
- 1200 gram gruszek
- 1 kilogram cukru

Przygotowanie:
Gruszki obieramy, kroimy, mieszamy z cytryńcem oraz cukrem. Smażymy około 1 do 2 godzin do uzyskaniu właściwej konsystencji, na wolnym ogniu, od czasu do czasu mieszając. Rozlewamy do słoiczków wyparzonych w mikrofali lub w gorącej wodzie i zamykamy "na gorąco". Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
piątek, 25 października 2013
Jeszcze jeden z dyniowych przepisów - ulubiony dyniowy przetwór moich rodziców, który produkują każdego roku. To już klasyka można by rzec. No i chyba jest to na każdym blogu, więc i ja nie mogę być gorsza, skoro tyle dyni u mnie ;-).

DYNIA W OCCIE


Składniki:
- 1 średnia dynia
- 2 szklanki octu
- 1 kilogram cukru

Przygotowanie:
Dynię obieramy, kroimy w kostkę, zasypujemy cukrem, zalewamy octem i zostawiamy na noc. Następnego dnia całość gotujemy przez kilka minut dla wymieszania składników i pewności rozpuszczenia cukru. Wkładamy do słoików, uzupełniamy pozostałym sosem, zamykamy i pasteryzujemy przez około 10 minut. Voila!

Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
czwartek, 24 października 2013
Ciasto dyniowe w swojej konsystencji jest niezwykle podobne do sernika. Zaskoczyło mnie to niezmiernie. Tak mnie zaskoczyło, że aż więcej napisać nie mogę. Może tyle jeszcze, że jest smaczne. Idealne dla wielbicieli korzennych przypraw.

PUMPKIN PIE


Składniki na ciasto:
- 300 gram zmielonych orzechów włoskich
- 100 gram drobnego cukru
- 100 gram zimnego masła
- 1 jajko
- 2 łyżki mleka

Przygotowanie ciasta:
Miksujemy razem orzechy, cukier i masło - staramy się robić to przy użyciu robota, żeby masło nie rozpuściło się nam w rękach. Dodajemy jajko i mleko - ponownie mieszamy. Masą wykładamy formę do tarty, podpiekamy ją przez 7-10 minut w temperaturze 180 stopni.

Masa dyniowa:
- 500 mililitrów puree z dynii
- 200 mililitrów śmietanki 36%
- 100 gram cukru
- 2 jajka
- 1 żółtko
- 1 łyżeczka skrobi ziemniaczane
- szczypta soli
- przyprawy utarte w moździerzu: cynamon, imbir, gałka muszkatołowa, goździki

Przygotowanie masy dyniowej:
Wszystkie składniki mieszamy razem i wylewamy na wcześniej podpieczony spód. Wstawiamy do piekarnika. W pierwszej fazie, przez 10-15 minut, pieczemy tartę w temperaturze 220 stopni. Potem temperaturę obniżamy do 180 i pieczemy jeszcze przez 35-45 minut. Ciasto przed podaniem powinno zostać schłodzone w lodówce.

Składniki na cynamonową śmietanę:
- 200 mililitrów śmietanki 36%
- 2 łyżki cukru pudru
- 1 łyżeczka cynamonu

Przygotowanie cynamonowej śmietany:
Śmietankę ubijamy na sztywno i dodajemy do niej 2 łyżki cukru pudru oraz cynamon. Mieszamy jeszcze dla połączenia składników. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)

środa, 23 października 2013
Ciastka piekę rzadko. Właściwie sama nie wiem, dlaczego. Może, dlatego że zawsze poszukuję czegoś nadzwyczaj ekstrawaganckiego i efektownego, a ciastka wydają mi się po prostu... urocze, a nie niezwykłe. Te jednak mają w sobie coś niezwykłego. Po pierwsze są bezglutenowe, bo do ich wypieku użyłam mąki ryżowej zamiast pszennej. Dzięki temu są również nieco mniej kaloryczne. Po drugie są z dyni, a więc wpisują się w niekończącą historię składnika ostatnich dni. Po trzecie mają w sobie wszystko to, co najcudowniejsze - czekoladę i orzechy. Nic tylko szamać, popijając szklanką mleka tudzież herbaty - przynajmniej ja tak lubię ;)

CIASTKA DYNIOWE Z MĄKI RYŻOWEJ Z ORZECHAMI I CZEKOLADĄ


Składniki:
- 250 gram puree z dyni
- 250 g mąki ryżowej
- 80 g masła
- 100 g cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 łyżeczki cukru waniliowego
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego
- 100 gram mieszanki orzechów (u mnie nerkowce, włoskie i laskowe)
- 50 gram pokruszonej czekolady
- szczypta soli

Przygotowanie:
Masło ucieramy z cukrem. Dodajemy puree z dyni, sól, cukry, proszek do pieczenia, aromat waniliowy. Mieszamy. Dorzucamy orzechy, czekoladę i mąkę - zagniatamy. Ciasto powinno być miękkie, ale nie kleić się do rąk - w razie potrzeby dosypujemy więcej mąki. W pierwszej kolejności formujemy kulki, które potem spłaszczamy. Wykładamy ciastka na blachę pokrytą papierem do pieczenia. Zachowujemy między nimi spory odstęp, bo jeszcze urosną, a nie chcemy, żeby się skleiły. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 15-20 minut, do zarumienienia. Voila! ;)


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
wtorek, 22 października 2013
To danie nad wymiar proste i smaczne. Muszę przyznać, że dynia ma w sobie coś, co potrafi upodobnić ją do wielu składników. Dyniowe ciasto ma w sobie coś z sernika (pojawi się w wkrótce), a frytki coś z ziemniaka. Zasypuję Was przepisami z użyciem tego składnika, a wciąż zostało mi go sporo.

FRYTKI Z DYNI


Składniki:
- dynia
- olej
- przyprawa do ziemniaków lub dowolne zioła suszone

Przygotowanie:
Dowolną ilość dyni obieramy ze skóry i pozbawiamy pestek. Kroimy w słupki. Wrzucamy do wrzącego oleju i trzymamy w nim przez około 3-4 minuty (do zarumienienia). Podajemy z przyprawą do ziemniaków tudzież ziołami i solą. Voila! ;)


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
poniedziałek, 21 października 2013
M. nie może już na dynie patrzeć, niemniej w niedzielę zbudził go zapach smażonych pancakesów. Jako, że spał podczas przygotowań pojęcia nie miał, że znajduje się w nich spora ilość dyniowego puree. Stwierdził nawet, że są smaczniejsze niż te, które przygotowuję zazwyczaj ;) To był kolejny eksperyment, ale wiedzcie, że pancakesy przygotowywane w ten sposób faktycznie są niesamowite! ;)

DYNIOWE PANCAKES


Składniki:
- 460 gram dyniowego puree
- 70 gram masła
- 1,5 szklanki mleka
- 2 jajka
- 2 szklanki mąki
- 0,5 szklanki cukru
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 3 łyżeczki cukru waniliowego
- cukier puder
- cynamon

Przygotowanie:
Masło rozpuszczamy w rondelku i łączymy je z dyniowym puree. Dodajemy do masy wszystkie płynne składniki: mleko i jajka. Mieszamy dokładnie i dodajemy produkty sypkie: cukry, proszek do pieczenia i mąkę. Smażymy bez użycia tłuszczu na średnio rozgrzanej patelni, żeby dać pancakesom okazję do wyrośnięcia ;) Podajemy z cukrem pudrem i cynamonem. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
niedziela, 20 października 2013
Eksperymenty dyniowe trwają - ot, cały komentarz dla dnia dzisiejszego. ;)
A co do pasztetu - intensywnie dyniowy, dość słodki, troszkę pikantny i ziołowy, z wyraźnym smakiem czosnku, o idealnej konsystencji.
Kto chce, może pokusić się o zmielenie składników po ich połączeniu - moja maszynka odmówiła posłuszeństwa w tym zakresie ;)

PASZTET Z DYNI


Składniki:
- 700 gram dyni
- 200 gram marchewki
- 1 średnia cebula
- 2 jajka
- oliwa z oliwek
- pieprz ziołowy
- 3 ząbki czosnku
- ¾ szklanki kaszy manny
- sól

Przygotowanie:
Dynię obieramy, usuwamy z niej pestki i ścieramy na tarce. Zasypujemy ją szczyptą soli, aby przyspieszyć oddawanie wody. Zostawiamy na chwilę. Marchewkę również obieramy i ścieramy na tarce. Cebulę kroimy w drobną kosteczkę i podsmażamy na oliwie. Odsączamy dynię i mieszamy ją ze startą marchewką, cebulą i wyciśniętym przez praskę czosnkiem. Dodajemy kaszę mannę i jajka. Doprawiamy do smaku pieprzem ziołowym i solą. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 20-30 minut (do zarumienienia). Pozostawiamy do ostygnięcia i delikatnie wyciągamy z formy. Voila! ;)


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
sobota, 19 października 2013
Dynia, dynia, dynia. Jest wszędzie. W piekarniku siedzi dyniowy pasztet, w lodówce mus na pumpkin pie, blaty zastawione są słoikami z dynią, a z wielkiego gara na kuchence dochodzi ciche bulgotanie dyniowej zupy. Końca nie widać, bo z kuchennego stołu uśmiecha się do mnie kolejne, kilkunasto czy kilkudziesięciokilogramowe monstrum.
Wszystkie te przepisy, oczywiście pojawią się na blogu (póki co dodałam jedynie dynię w lukrze). Zaczynamy od trochę orientalnej zupy z dyni, którą ja osobiście uwielbiam.

ZUPA DYNIOWA Z KREWETKAMI, PĘDAMI BAMBUSA I MLEKIEM KOKOSOWYM


Składniki:
- 1 mała dynia
- 3 litry wody (lub dowolnego bulionu)
- 2 marchewki
- 1 pietruszka
- kawałek selera
- 2 ziemniaki
- 200 g krewetek koktajlowych mrożonych
- pędy bambusa
- 200 ml mleczka kokosowego
- sól
- pieprz czarny
- pieprz cayenne

Przygotowanie:
Dynię obieramy i kroimy w kostkę. Zagotowujemy w wodzie lub dowolnym bulionie. Dodajemy pozostałe warzywa: marchewkę, pietruszkę, seler, ziemniaki (wszystko pokrojone w kostkę). Gotujemy do miękkości i miksujemy. Dodajemy umyte i oczyszczone krewetki, pokrojone w słupki pędy bambusa (można takie kupić w gotowej formie w słoiku) oraz 200 mililitrów mleka kokosowego. Doprawiamy solą, czarnym pieprzem i pieprzem cayenne - z tym ostatnim uważamy, bo jest bardzo ostry i intensywny w smaku. Gotujemy jeszcze kilka minut i serwujemy ;) Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
piątek, 18 października 2013
W naszym ogrodzie rosną trzy grusze. Jedna to faworytka, zwana także klapsą, drugiej rodzaju nie znamy, więc określamy ją mianem "zimówki", a trzecia to posadzona niedawno konferencja. "Zimówka" to z pewnością grusza bardzo stara i jest najwyższym drzewem w całym sadzie. Gałęzie ma powykrzywiane we wszystkie strony, niektóre są już absolutnie suche. Tak czy siak, to właśnie z tych owoców powstaje najwięcej przetworów. Częściowo dlatego, że zawsze jest ich bardzo dużo, ale przede wszystkim z powodu ich słodyczy przy jednoczesnej jędrności i twardości ;)

GRUSZKI W OCCIE Z MIGDAŁOWĄ NUTĄ AMARETTO I KARDAMONEM


Składniki:
- 5 kilogramów gruszek
- 2 litry wody
- 1 kilogram cukru
- 1 szklanka octu
- 8 goździków
- ½ łyżeczki kardamonu
- 50 mililitrów Amaretto

Przygotowanie:
Gruszki obieramy, przekrawamy na połowę, usuwamy z nich gniazda nasienne. Obrane gruszki wkładamy do naczynia z wodą z niewielką ilością octu. Taki zabieg wykonujemy tylko po to, aby gruszki nie ściemniały podczas obierania kolejnych.
Zagotowujemy zalewę z wody, cukru, Amaretto i przypraw. Umyte słoiki wyparzamy w mikrofalówce przez 3 minuty (przy tym sposobie należy wypełnić słoiki do połowy wodą) lub w gorącej wodzie. Do zalewy dodajemy gruszki i gotujemy przez około 10 minut do zeszklenia. Gruszki układamy w słoikach. Zamykamy na gorąco. Nie pasteryzujemy. Voila! ;)


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
czwartek, 17 października 2013
Z owoców i warzyw powstać może wiele niecodziennych przepisów, jeżeli tylko zechcemy popuścić wodze naszej fantazji. Musztardę gruszkową pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa - wtedy szczerze jej nienawidziłam (chociaż nie jestem pewna, czy w ogóle jej próbowałam). Ten przepis jest idealny dla wegetarian, wegan czy zwolenników zdrowej żywności ;)

MUSZTARDA  Z GRUSZEK


Składniki:
- ½ kg gruszek
- 3 łyżki gorczycy
- 2 łyżki cukru
- 1 łyżeczka soli
- ¼ szklanki octu
- 2 goździki
- liść laurowy
- 5 ziaren pieprzu

Przygotowanie:
Gruszki pieczemy. Przyprawy zagotowujemy z octem, dodajemy upieczone gruszki. Delikatnie miksujemy i zagotowujemy. Wkładamy do wyparzonych słoików (zamykanie "na gorąco"). Nie pasteryzujemy. Voila!

Smacznego i do napisania wkrótce! :)
środa, 16 października 2013
Sezon na dynie w pełni. W naszym domu to tata uważany jest za ich hodowcę. Kiedyś sprowadził nawet z pomocą swojego kuzyna z Kanady, specjalne nasiona, które miały zagwarantować dyni maksymalną wielkość. Rekordu niestety żadnego nie pobiła. ;)
Przepis prosty i pyszny ;)

DYNIA W LUKRZE


Składniki:
- 1 średnia dynia
- 3 szklanki wody
- 1 szklanka octu 10%
- ½ kg cukru

Przygotowanie: 
Dynię obieramy, kroimy w kostkę i zalewamy na noc octem. Następnego dnia ocet zlewamy, mieszamy z cukrem oraz wodą i gotujemy w ten sposób syrop. Dynię lokujemy w słoikach i zalewamy powstałym płynem. Pasteryzujemy przez jakieś 10-15 minut. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce ;)
wtorek, 15 października 2013
Każdy z nas posiada jakiegoś mistrza, guru, który stanowi dla niego wzór. Zbieramy związane z naszymi ideałami książki, czytamy artykuły, oglądamy programy. W przypadku autorytetów dziedziny kulinariów skupiamy się głównie na testowaniu ich przepisów.
Założona przeze mnie akcja polegać będzie na przygotowywania naszych ulubionych potraw Mistrzów. Planuję jej cykliczność - pierwsza dotyczy Gordona Ramsaya z racji mojej osobistej sympatii, jednakże w kolejnych edycjach znajdzie się miejsce dla wielu innych kulinarnych wzorów.
Zasady są proste - wklejamy na swoją stronę banerek i przygotowujemy jakiekolwiek danie autorstwa Mistrza podając jego źródło, np. książka "Szef kuchni po godzinach" ;).
Akcja rusza już w najbliższy piątek, za 3 dni.
Serdecznie zapraszam ;)

Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę.

Śladami Mistrzów Edycja I Gordon Ramsay

Śladami Mistrzów Edycja I Gordon Ramsay


Moje propozycje:
  1. Tarta z leśnymi grzybami z ciasta z orzechami włoskimi i parmezanem Gordona Ramsaya
  2. Tarta Bakewell Gordona Ramsaya
  3. Wytrawna tarta z karczochem, piersią kurczaka, wędzonym boczkiem i białym winem
  4. Ćwiartki kurczaka z duszonym groszkiem i cebulkami oraz sałatka z selera naciowego i jabłek z dodatkiem orzechów włoskich
poniedziałek, 14 października 2013
Sezon grzybowy w pełni. Na stan lasów nie ma co narzekać - ja jednak narzekam na stan swoich mięśni, kiedy wracam z koszykiem pełnym darów lasu do samochodu. Spora część grzybów trafia oczywiście do suszenia. Niektóre lądują też na patelni. Dla odmiany postanowiłam także wypróbować kolejny z przepisów mojego mistrza, Gordona.
Tarta jest pyszna. Jestem pewna, że orzechowy spód wykorzystam jeszcze przy wielu innych wypiekowych wariacjach. Zamiast świeżych leśnych grzybów sprawdzą się też na pewno pieczarki albo grzyby suszone. Pycha!

TARTA Z LEŚNYMI GRZYBAMI Z CIASTA Z ORZECHAMI WŁOSKIMI I PARMEZANEM GORDONA RAMSAYA


Składniki na ciasto:
- 200 gram mąki pszennej
- 100 gram zmielonych orzechów włoskich
- 100 gram zimnego masła
- 1 średnie jajko
- 100 gram parmezanu
- sól

Przygotowanie ciasta:
Składniki łączymy, najlepiej przy pomocy robota kuchennego - najpierw mieszamy składniki sypkie, następnie dodajemy masło i jajko. Wyklejamy formę do tarty i odstawiamy ciasto do lodówki na przynajmniej 30 minut. Wstępnie pieczemy przez 10-15 minut w temperaturze 190 stopni.

Składniki na nadzienie:
- masło
- 1 średnia cebula
- kilka gałązek tymianku
- 350 gram grzybów
- 200 mililitrów kremówki
- 150 mililitrów kwaśnej śmietany 18%
- 1 jajko
- 1 żółtko
- sól
- pieprz

Przygotowanie nadzienia:
Cebulę drobno siekamy i podsmażamy przez około 2-3 minuty na maśle. Następnie dodajemy pokrojone w grube plastry grzyby oraz tymianek. Całość doprawiamy pieprzem i solą, smażymy aż z grzybów wyparuje niemalże cały płyn i wykładamy na wstępnie podpieczone ciasto.
W misce ubijamy obie śmietany, jajko oraz żółtko i doprawiamy całość solą i pieprzem. Wylewamy masę śmietanowo-jajeczną na ciasto z grzybami. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni na 35-45 minut. Przed przystąpieniem do zajadania się tartą, dajemy jej chwilę na ostygnięcie. Podajemy z kleksem gęstej śmietany tudzież jogurtu (moim zdaniem idealny jest bałkański).


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
ps. Jeżeli jesteście ciekawi, jak brzmi prawdziwy przepis Gordona, to zajrzyjcie do jego książki "Szef kuchni po godzinach) ;)
niedziela, 13 października 2013
Moje pierwsze sajgonki jadłam stosunkowo niedawno z M. Jakoś wcześniej nie było okazji. Wreszcie postanowiłam też zrobić je sama - natchnęły mnie odwiedziny rodziców i fakt, że chociaż raz pozwolili mi się ugościć obiadem. Nie wiem, co prawda, ile te sajgonki (a raczej sajgony) mają ze smaku tradycyjnych, prawdziwych, rodem z Wietnamu, niemniej są bardzo smaczne.
Teraz trochę o tym, dlaczego "sajgony". W swoim pomyślunku nie uwzględniłam ilości papieru ryżowego w opakowaniu. Miałam dużo farszu i mało materiału do jego zawijania. Sklepy w okolicy zawiodły. Nie lubię marnotrawstwa, więc zrezygnowałam z piękna niewielkich sajgonek na rzecz praktycznej strony sajgonów. To by było na tyle ;) Ale wciąż się pyszne, obiecuję! ;)


Składniki:
- 500 gram drobno mielonego mięsa (u mnie wieprzowe z łopatki)
- 2 opakowania papieru ryżowego po 200 gram
- 100 gram makaronu ryżowego (suchego)
- 25 gram grzybów Mun (suchych)
- 1 średnia cebula
- 1 duża marchewka
- kawałek świeżego imbiru (3x3cm)
- 4 ząbki czosnku
- mały pęczek szczypiorku
- 6 łyżek sosu sojowego
- 4 łyżki sosu rybnego
- 2 jajka
- olej (najlepiej arachidowy)
- sos chilli słodko-pikantny lub inny ulubiony

Przygotowanie:
Grzyby Mun zalewamy gorącą wodą i przykrywamy, żeby się zaparzyły. Makaron ryżowy gotujemy według wskazówek na opakowaniu - przez około 10 minut we wrzącej wodzie. Siekamy drobno cebulkę i podsmażamy na patelni do zeszklenia, wtedy dodajemy do niej marchewkę (startą na tarce o drobnych oczkach), imbir (starty jak marchew) oraz czosnek (przeciśnięty przez praskę). Mieszamy całość i przygotowujemy w ten sposób przez jakieś 2 minuty. Następnie na patelni lokujemy mięso - smażymy jeszcze przez chwilę, aż przestanie być surowe. Dodajemy sos rybny i sos sojowy. Po dokładnym wymieszaniu przekładamy wszystko do miski. Teraz wrzucamy tutaj: posiekane grzyby Mun, osuszony i posiekany makaron ryżowy oraz posiekany szczypiorek. Jak całość przestygnie, dodajemy dwa jajka i całość łączymy. Farsz mamy gotowy.
Papier ryżowy moczymy przez chwilę w gorącej wodzie aż stanie się plastyczny (polecam przygotowanie odpowiednio ciepłej wody na patelni wielkości krążka papieru), przekładamy go na deskę lub talerz. Na środek nakładamy 1 łyżkę farszu (ja przy moich sajgonach dałam 2 i ciut ciut). Składamy jak krokiety albo w ten sposób. Smażymy na głębokim tłuszczu - są gotowe, gdy zrobią się złote. Usmażone sajgonki przekładamy na papierowy ręcznik, aby pozbawić je nadmiaru tłuszczu. Podajemy w sosem chilli słodko-pikantnym lub każdym innym, na który mamy ochotę ;) Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
środa, 9 października 2013
Są takie dania, które zostają nam w pamięci na zawsze - z różnych przyczyn. Wśród moich znajduje się ryż zapiekany z jabłkami. Co prawda nie jest to najprawdopodobniej takie danie, jakie jeszcze lata temu robiła mi mama, jednak ma w sobie to poczucie bezpieczeństwa i jakieś takie ciepło, które się rozchodzi nie tylko w żołądku, ale i w serduszku.

MLECZNY RYŻ ZAPIEKANY Z JABŁKAMI, CYNAMONEM I BRĄZOWYM CUKREM


Składniki:
- 250 gram suchego ryżu
- 4-5 dużych jabłek
- cynamon
- cukier brązowy
- mleko
- jogurt naturalny (do podania)

Przygotowanie:
Ryż dokładnie płuczemy. Wrzucamy go wrzącej wody i gotujemy przez 5 minut. Po tym czasie ryż odcedzamy, lokujemy w tym samym garnku i uzupełniamy mlekiem. Gotujemy na maleńkim ogniu pod przykryciem na półmiękko. Doprawiamy cynamonem oraz cukrem. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy na bok, żeby ryż wchłonął mleko i ostatecznie zmiękł. Wykładamy połową ryżu dowolną formę. Na to wykładamy obrane i starte jabłka. Na całość raz jeszcze - pozostały ryż. Posypujemy brązowym cukrem i cynamonem. Zapiekamy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez około 15-20 minut. Podajemy polany jogurtem i posypany cukrem (niekoniecznie). Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! :)
wtorek, 8 października 2013
Choroba trzyma mnie dalej i złośliwie nie chce puścić. Dzisiaj telewizja serwuje "Czas honoru" - nadrabiam zaległości. Inspiracji kulinarnych próżno tu szukać - takie czasy.
Sporo inspiracji za to przysporzyć mogą pierogi. Niby takie nieporadne, a to bogactwo smaków i składników. Proponowałam już pierogi z mąki gryczanej z tartymi jabłkami, a teraz czas na pierogi różowe z serem. Niestety coś pożarło mi zdjęcia gotowych pierogów - ostały się tylko te zaraz po zlepieniu. Obiecuję, że jak będę robiła je raz jeszcze (a będę na pewno), to sfotografuję efekt finalny.

RÓŻOWE PIEROGI Z SEREM


Składniki:
- 350 gram mąki
- 1 małe jajko
- około 125 mililitrów letniej wody
- sól
- 400 gram białego sera
- 100 mililitrów soku malinowego
- 1 jajko
- 250 mililitrów śmietany

Przygotowanie:
Zaczynamy od przygotowania farszu. Rozcieramy biały ser, dodajemy jajko i 40 mililitrów soku malinowego (radzę powoli, żeby farsz nie był zbyt płynny). Mieszamy i ucieramy na jednolitą masę. 
Zagniatamy ciasto na pierogi: przesiewamy mąkę i mieszamy ją z solą, dodajemy jajko, powoli dolewamy wodę - wyrabiamy ciasto do chwili, gdy na jego przekroju pokażą się małe otworki, które sugerować będą, że mąka wchłonęła odpowiednio dużo powietrza. Ciasto dzielimy na kilka kawałków, które przykrywamy ściereczką, żeby nie obsychało. Rozwałkowujemy na grubość 5-7 milimetrów. Wycinamy krążki o średnicy 6-7 centymetrów. Na każdy nakładamy farsz, składamy na pół i starannie zlepiamy brzegi (można zwilżyć je letnią wodą, to będą się dokładniej i łatwiej sklejały). W garnku zagotowujemy wodę z solą i gotujemy w niej pierogi. Kiedy wypłyną, odkrywamy, mieszamy i trzymamy na średnim ogniu jeszcze przez 1-2 minuty. Wyjmujemy łyżką cedzakową, osączamy i koliście układamy w naczyniu żaroodpornym. Zalewamy  śmietaną wymieszaną z pozostałym sokiem. Zapiekamy do zarumienienia w piekarniku rozgrzanym do 220 stopni (około 15 minut). Podajemy ciepłe, można posypać cukrem. Voila!

Smacznego i do napisania wkrótce! :)
poniedziałek, 7 października 2013
No i dopadło mnie jakieś choróbsko. Zwijam się w kłębek na kanapie i otulam szczelnie kocem. Nie ma siły, która ruszyłaby mnie z łóżka. Oglądam w telewizji programy kulinarne ludzi, których pierwszy raz na oczy widzę. Niektórzy są naprawdę kiepscy (nazwisk wymieniać nie będę, bo jeszcze się z tego zrobi afera). Wegetuję. Uratować mnie może tylko zupa.

ZUPA BURACZKOWA


Składniki:
- 3 litry wody
- 300 gram mięsa - według uznania lub posiadania ;)
- 3 marchewki
- 1 pietruszka
- kawałek selera
- 1 cebula
- 5 ziemniaków - średnich
- starte buraczki (przepis na te przetwory pojawi się wkrótce)
- sól
- pieprz
- liść laurow
- ziele angielskie
- kwaśna śmietana
- niekoniecznie: kawałek pokrojonej kapusty, fasola (może być nawet z puszki)

Przygotowanie:
Mięso obgotowujemy i zbieramy powstały "szum". Dodajemy przyprawy oraz pokrojone warzywa (sposób krojenia zależny od przyzwyczajeń). Jako ostatnie dodajemy ziemniaki, pokrojone w kostkę. Gotujemy do miękkości. Na koniec dodajemy starte buraczki - 1 słoik (550 gram) oraz wypłukaną białą fasolkę z puszki. Zagotowujemy, doprawiamy. Jeżeli uznamy, że smak jest za mało intensywny, możemy dodać koncentrat barszczu buraczanego lub sok z cytryny. Zbyt długie gotowanie zupy buraczkowej może doprowadzić do utraty jej intensywnego koloru, ale nie zmienia to waloru smakowego. Zupę podawajemy z gęstą kwaśną śmietaną. Voila! ;)

Smacznego i do napisania wkrótce! :)
piątek, 4 października 2013
Czasami wydziwiam. Zaglądam do szafek i lodówki, uruchamiam trybiki w moim mózgu i zaczynam kombinacje. Tak powstał na przykład ten przepis.
Indyka w Polsce spotkać można bardzo często, ale jesteśmy do niego dziwnie uprzedzeni. Raz byłam świadkiem, jak mama tłumaczyła swojemu 7-8 letniemu synowi, że nie kupi na obiad mięsa z indyka (które on sobie upodobał), bo jest za suche. Nieco się zdziwiłam, gdy wzięła pierś z kurczaka.
Indyka głównie pieczemy, albo robimy z niego coś na kształt bitek, a przecież istnieje tyle możliwości! ;)

INDYCZE PODUDZIA NA PARZE, MARYNOWANE W MASIE JOGURTOWEJ Z ZIOŁAMI, SZALOTKĄ I CZOSNKIEM


Składniki:
- 2 podudzia indycze
- 1 duży jogurt lub śmietana (słodka albo kwaśna - ja wybrałam słodką, bo robiłam jeszcze sos na zasmażce)
- świeże zioła: tymianek, bazylia, pietruszka
- kolendra suszona
- 1 główka czosnku
- 3-4 szalotki
- suszona trawa cytrynowa
- łyżeczka soku z cytryny

Przygotowanie:
Podudzia myjemy i osuszamy. W misce odpowiednio dużej by ulokować w niej mięso, umieszczamy: jogurt, poszatkowane zioła, łyżeczkę suszone kolendry, suszoną trawę cytrynową, łyżeczkę soku z cytryny oraz czosnek i szalotki przeciśnięte przez praskę. Podudzia nakłuwamy i zanurzamy w marynacie. Ja wstawiłam całość do lodówki na 7 godzin. Po tym czasie umieszczamy je albo w specjalnym garnku do gotowania na parze, albo urządzeniu, albo pojemniku do mikrofalówki. Zdejmujemy gdy mięso jest mięciutkie i bez problemu odchodzi od kości. 
Ja dodatkowo zrobiłam sos z pozostałości marynaty. Na łyżce masła podsmażyłam łyżkę mąki. Gdy zrobiła się puszysta dodałam marynatę. Chwilę gotowałam, cały czas mieszając. Sosem polałam mięso i fasolkę szparagową.

Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
czwartek, 3 października 2013
Niby sezon na ogórki już się skończył, ale może ten przepis przyda się komuś w przyszłym roku. W końcu są to ogórki najlepsze na świecie ;)

OGÓRKI KORNISZONE


Składniki:
- ogórki
- koper z baldachami (taki jak do kiszenia)
- cebula
- czosnek
- chrzan (świeży korzeń)
- gorczyca biała
- ziele angielskie
- liść laurowy
- 1200 mililitrów wody
- 300 ml octu 10%
- 7 łyżek cukru
- 1 łyżka soli

Przygotowanie:
Koper myjemy i kroimy na kawałki (albo tniemy nożyczkami). Cebulę kroimy i dzielimy na jakieś 8 części. Czosnek obieramy. 
Zalewę z wody, octu, cukru i soli zagotowujemy w celu rozpuszczenia składników. Ilość uzależniona jest od ilości ogórków - celowo nie podaję, więc konkretnych ilości.
Do każdego słoika dodajemy : kawałek cebuli , paseczek chrzanu, 1 ząbek czosnku, 1 liść laurowy, 2 ziarnka ziela angielskiego, ½ łyżeczki gorczycy, pokrojony koper i oczywiście ogórki. Zalewamy zalewą i pasteryzujemy 15 minut. Voila!

Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
wtorek, 1 października 2013
Rzadko publikuję przepisy książkowe - zazwyczaj skupiam się na własnych, albo tych podesłanych przez najbliższych. Tartę Bakwell Gordona Ramsaya upiekłam, bo miałam ochotę na coś słodkiego, a z książki znanego Anglika nie korzystałam od ćwiartek kurczaka z duszonym groszkiem i cebulkami oraz sałatki z selera naciowego i jabłek z dodatkiem orzechów włoskich.
Wspominałam już pewnie, że nie lubię suchych ciast, prawda? Takich bez musów, kremów, owoców i im podobnych? To wszystko prawda, ale... JAKA TA TARTA JEST PYSZNA (mimo, że bez kremu)!

TARTA BAKEWELL GORDONA RAMSAYA


Składniki na spód:
- 125 gram masła
- 90 gram drobnego cukru
- 1 jajko
- 250 gram mąki

Przygotowanie spodu:
Masło i cukier miksujemy razem. Następnie dodajemy jajko i dalej mieszamy. Jako ostatnią wsypujemy mąkę - teraz nie możemy ucierać zbyt długo, bowiem im dłużej będziemy to robić, tym ciasto będzie twardsze. 
Ciasto rozwałkowujemy i wykładamy nim formę do tarty. Pozostawiamy nieco, wystającego poza formę, ciasta. Formę wkładamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie lokujemy w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni na około 15 minut (aż zarumienią się brzegi). Odstawiamy do przestygnięcia. Z resztek ciasta możemy przygotować paski na kratownicę.

Składniki na wypełnienie:
- 300 gram miękkiego masła
- 275 gram cukru pudru
- 3 jajka
- 1 łyżeczka esencji waniliowej
- 300 gram zmielonych migdałów
- 3 łyżki mąki pszennej
- domowy dżem truskawkowy
- dżem morelowy

Przygotowanie wypełnienia:
Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy jajka i wanilię, dokładnie mieszając. Następnie wsypujemy migdały i mąkę. 
Spód wyrównujemy - ucinając upieczone, dodatkowe ciasto i wykładamy na niego (spód) dżem truskawkowy (cienką warstwę). Na konfiturze lokujemy migdałową masę. Jeżeli pozostawiliśmy kawałki ciasta na kratownicę - teraz ją układamy. Pieczemy przez 30-40 minut w temperaturze 180 stopni. Gdy trochę przestygnie, smarujemy ją dżemem morelowym rozmieszanym z wrzącą wodą w stosunku 1:1 (2 łyżki dżemu na 2 łyżki wody). Jemy dopiero, gdy ciasto całkowicie ostygnie. Voila!


Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
ps. Jeżeli jesteście ciekawi, jak brzmi prawdziwy przepis Gordona, to zajrzyjcie do jego książki "Szef kuchni po godzinach) ;)

Posmakowało już:

Drukowanie

Print Friendly and PDF

Po kliknięciu na powyższy przycisk pojawi się centralna część bloga (przepisy). Za pomocą prostego mechanizmu "klikania na krzyżyki" można usunąć niepotrzebne w wydruku informacje :)

Akcja!

Lookam

Zbieram na jedzenie

Śledź