O mnie
- AlicjaGorska
Życie pozakuchenne
Tutaj też działam
Blog Archive
czwartek, 25 czerwca 2015
To ciasto będzie idealnym kompromisem dla klasycznego tortu w czasie lata. Jest dużo od niego duże lżejsze, a wciąż prezentuje się bardzo "tortowo".
CIASTO SZPINAKOWE Z KREMEM CYTRYNOWYM I MIĘTĄ
Składniki na ciasto:
- 500 gramów szpinaku rozdrobnionego (około, 450 albo 400 też będzie ok)
- 250 gramów cukru
- 3 jajka
- 150 gramów mąki pszennej
- 200 gramów mąki krupczatki
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 szklanka oleju słonecznikowego lub rozpuszczonego masła
- skórka otarta z 1/2 cytryny
Przygotowanie ciasta:
Rozdrobniony i rozmrożony szpinak odciskamy lub odparowujemy z wody i studzimy. Jajka ucieramy z cukrem, a gdy masa stanie się jasna i puszysta porcjami dodajemy tłuszcz wciąż miksując. Następnie dodajemy szpinak oraz cytrynową skórką, a na sam koniec mąkę. Mieszamy i przelewamy do okrągłej formy z dnem wyłożonym papierem do pieczenia lub wysmarowanym tłuszczem i wysypanym mąką, bułką tartą lub kaszą manną. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez 40 minut do 1 godziny (do suchego patyczka). Studzimy i rozcinamy na dwa krążki.
Składniki na krem cytrynowy:
- 1 i 1/3 szklanki wody
- 1 szklanka cukru
- skórka otarta z 2 cytryn i sok z 1
- 2 jajka
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej
Przygotowanie kremu:
Szklankę wody zagotowujemy z cukrem, skórką z 2 cytryn, sokiem z 1 i 2 jajkami. Cały czas mieszamy aż do zagotowania. Po zagotowaniu dodajemy 1/3 szklanki wody zmieszaną z 1 łyżką mąki ziemniaczanej. Mieszamy do zgęstnienia. Wylewamy krem na ciasto i zostawiamy do ostudzenia.
Składniki do warstwy śmietanowej:
- 750 mililitrów śmietanki kremówki
- 2-3 śmietan-fixy lub zamiennie żelatyna
- 3-4 łyżki cukru pudru
- listki świeżej mięty
- syrop cukrowy
Przygotowanie warstwy śmietanowej:
Śmietankę ubijamy i słodzimy pod koniec ubijania. Przy użyciu śmietan-fixu postępujemy zgodnie z opisem na opakowaniu. Połowę śmietany wykładamy na ostudzony krem cytrynowy. Na tym układamy drugi krążek ciasta. Całość pokrywamy śmietaną i umytymi oraz osuszonymi listkami mięty. Dodatkowo pokrywamy listki cienką warstwą syropu cukrowego przy pomocy pędzelka. Voila!
Smacznego i do napisania wkrótce! :)
niedziela, 21 czerwca 2015
Bardzo długo liczyłam na to, że uda mi się pogodzić pasję
gotowania, pisania i czytania. Mój tata jednak powtarza mi od zawsze, że robić
wszystko, to tak naprawdę robić nic. Odłożyłam więc marzenia o restauracji i skupiłam
się na pasji do słowa pisanego, ale kuchni całkowicie nie porzuciłam. Zostały mi
rzadkie wyszukane posiłki, wizyty w restauracjach, kolekcjonowanie kucharskich
książek i kulinarny blog „Życie zamknięte w smaku”, o który staram się dbać już
od kilku lat. „Kuchnia Słowian, czyli o poszukiwaniu dawnych smaków”
zabiera czytelników do odległej przeszłości i udowadnia, że zamiłowanie do
gotowania ludzkość ma w krwi.
Książka robi dobre wrażenie od samego początku. Sztywna
okładka, czytelna, ale niepozbawiona walorów estetycznych czcionka i zdjęcie,
od którego ślinka cieknie na sam widok (co ciekawe, jak się później można
dowiedzieć, jest to fotografia placków „chwaściaków” robionych z – nie kłamię! –
polnych chwastów). Po otwarciu, tom zachwyca zapachem wysokiej jakości papieru
i druku.
Wewnątrz zresztą kryje się wcale nie gorsza wizualnie
zawartość. Poza zdjęciami samego jedzenia, zachwycają także fotografie krajobrazów
pól i starych, wiejskich zabudowań oraz tradycyjnie ubranych ludzi podczas
gotowania lub prac w obejściu; oraz zbliżenia narzędzi albo rosnących
składników – zbóż, kwiatów, owoców i innych, podobnych.
Znaczną część stronic książki wypełniają nie tyle same
przepisy, co historyczne – a może nawet archeologiczne i etnograficzne – opisy dawnych
tradycji gotowania oraz informacje o źródle pochodzenia wykorzystanych w tomie
danych. W „Kuchni Słowian” można więc znaleźć zarówno ustępy o tym „Po co nam
archeologia doświadczalna”, ale i dowiedzieć się czegoś na temat dawnych
urządzeń, wyposażenia kuchni, sposobów podawania posiłków, technik kulinarnych,
konserwacji żywności oraz stosowanych przypraw. Przy ponad trzystu stronach,
nieco ponad siedemdziesiąt poświęconych jest na opisy i zbiór historycznych
faktów. Ponadto, w dalszej części książki, pomiędzy przepisami znaleźć można
ponad dwadzieścia krótkich felietonów, tłumaczących źródła niektórych polskich przysłów
związanych z jedzeniem lub opowiadających o szczególnie barwnych tradycjach i
kulturze dawnych Słowian.
Same przepisy w dużej mierze wymagają dostępu do specjalnie
przygotowanej przestrzeni poza domem. Sporo dań przygotowuje się nad ogniskiem
lub w ognisku, niektóre także w specjalnych piecach lub wędzarniach. Nie
martwcie się jednak, jeżeli nie posiadacie codziennego dostępu do ogrodu, działki
lub… piwnicy. Wiele z przepisów posiada propozycje zamiennych sposobów
przygotowania, a inne wykorzystać można na przykład podczas letniej wycieczki
nad jezioro bądź weekend w agroturystycznym pensjonacie. Jestem pewna, że
prędzej czy później uda się Wam zorganizować ognisko i zabłysnąć wśród
znajomych choćby różnymi rodzajami podpłomyków. A do tego czasu pozostaje
zachwycać się zawartymi w książce ciekawostkami i uczyć przepisów na pamięć –
nie jest to trudne, bowiem większość zawiera zaledwie kilka składników.
Nie wszystkie dania wymagają ogniska lub opuszczenia miasta.
Wiele z nich zmusi potencjalnego kucharza jedynie do wycieczki na rynek w celu
zdobycia świeżych, nierzadko zapomnianych i niedostępnych w supermarketach,
produktów. Inne zachęcą jedynie do otworzenia lodówki. Słyszeliście kiedyś o
słowiańskim arbuzie? Nie? A idę o zakład, że dwa potrzebne do tego przepisu
składniki macie pod ręką!
„Kuchnia Słowian, czyli o poszukiwaniu dawnych smaków” to
jedna z najciekawszych pozycji kulinarnych, jakie miałam w rękach. Autorzy,
Hanna i Paweł Lis, przenoszą czytelnika do czasów, gdy wybór dań dyktowała
pogoda, urodzaj (bądź nieurodzaj) i żyzność ziemi oraz… pomysłowość. Pasjonaci
gotowania z pewnością znajdą coś dla siebie – nawet, jeżeli nie do jedzenia, to
do poczytania i pomyślenia. A jeżeli macie w kręgu znajomych kogoś z działką
lub domkiem na wsi – koniecznie musicie mu tę książkę sprezentować. Jestem
pewna, że będzie wniebowzięty. Ja bym była.
Recenzja publikowana również na:
Etykiety:recenzja | 0
komentarze
sobota, 20 czerwca 2015
Za oknem może Florydy nie ma, ale kilka składników i będziemy mieli ją w naszych żołądkach ;) Tylko pamiętajcie, żeby nie przesadzać, bo alkohol spożywany w dużych ilościach szkodzi.
FLORIDA DRINK
Składniki:
- 50 mililitrów Aperolu
- 50 mililitrów soku grejpfrutowego
- tonik (schłodzony)
- kilka kostek lodu
- plasterek cytryny
Przygotowanie:
Do wysokiej szklanki wrzucamy kilka kostek lodu. Zalewamy je Aperolem, następnie sokiem i dopełniamy tonikiem. Dekorujemy plasterkiem cytryny. Voila!
Smacznego i do napisania wkrótce! :)
Etykiety:alkohol,drinki,napoje | 0
komentarze
środa, 17 czerwca 2015
Na blogu pojawił się już kiedyś croquembouche, chociaż zdecydowanie mniej okazały. Może dlatego, że tym razem miałam w domu jedynie 30 stopni, a nie 40 i cały świat nie rozpływał się z gorąca?
Zdecydowałam się na krem budyniowy, bo te maślane nie należą do moich ulubionych. Piramida konstruowana była na urodziny chłopaka mojej kumpeli, więc, żeby wyglądała nieco bardziej urodzinowo zabarwiłyśmy krem na pomarańczowo. Potem nieco tego żałowałyśmy. Ale smak pozostał doskonały :)
CROQUEMBOUCHE Z PROFITEROLI Z KREMEM BUDYNIOWYM
Składniki na ciasto do profiteroli:
- 750 mililitrów wody
- 375 gramów masła
- 390 gramów mąki
- 12 jajek
Przygotowanie ciasta na profiterole:
Wodę zagotować z masłem. Wsypać mąkę i mieszać energicznie, uważając, by nie przypalić masy. Ciasto jest gotowe, gdy staje się szkliste i odkleja się od ścianek garnka. Jajka do masy dodajemy dopiero po całkowitym jej ostudzeniu. Miksujemy całość na gładko. Wyciskamy rękawem cukierniczym na blachę wyłożoną papierem do pieczenia lub wysmarowaną tłuszczem. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez około 25-30 minut. Rozcinamy na dwie części nie do końca) po ostudzeniu lub napełniamy kremem bez rozcinania.
Składniki na krem:
- 1,5 litra mleka
- 3 opakowania budyniu waniliowego bez cukru (waga 1 opakowania 40 g)
- 10 łyżek mąki pszennej
- 12 łyżek cukru
- 300 gramów masła, o temperaturze pokojowej
Przygotowanie kremu:
Połowę mleka gotujemy, połowę miksujemy z budyniami, cukrem i mąką (najlepiej blenderem, by nie było grudek). Zmiksowaną masę wlewamy do gorącego mleka i gotujemy na małym ogniu do zgęstnienia, ciągle mieszając. Przygotowany budyń studzimy (na czas studzenia warto przykryć go folią spożywczą, w taki sposób, by dotykała jego powierzchni i by nie zrobił się na nim tzw. kożuch). Masło ucieramy mikserem na puszystą masę. Partiami dodajemy do niego chłodny budyń, cały czas miksując.
Składniki na karmel:
- 300 gramów cukru
Przygotowanie karmelu:
Wysypujemy cukier równomiernie na patelni i podgrzewamy aż do rozpuszczenia. Gdy zacznie zmieniać kolor mieszamy ruchem patelni. Za pomocą karmelu sklejamy profiterole, formując wieżę oraz, gdy karmel zacznie stygnąć, rozciągamy przy użyciu trzepaczki "włosy", którymi otaczamy całość. Voila!
Smacznego i do napisania wkrótce! :)
Etykiety:budyń,ciasto,deser,desery,na specjalne okazje,tanio | 1 komentarze
niedziela, 14 czerwca 2015
Czasami, kiedy cena łososia jest wyjątkowo okazyjna, kupuję go nieco więcej, niż potrzebuję i zamrażam. Niestety łososiowi po rozmrożeniu brakuje już tego czegoś w smaku, niezależnie od sposobu podania - smażenia czy gotowania na parze. Najgorzej, gdy łosoś w zamrażarce zostaje zapomniany i odnajduje się na styku terminu przydatności do spożycia (3-4 miesiące to zalecana długość przechowywania ryb w zamrażarce). I co wtedy? Wyrzucić z bólem serca? A może zamiast wyrzucać, połasicie się na rybne kotlety mielone? :)
KOTLETY MIELONE Z ŁOSOSIA
Składniki:
- około 800 gramów łososia
- 1 sucha bułka
- 200 mililitrów mleka
- 3-4 łyżki oliwy
- bułka tarta
- pieprz ziołowy
- pieprz cytrynowy
- sól
Przygotowanie:
Bułkę zalewamy lekko podgrzanym mlekiem i pozwalamy jej nasiąknąć. Łososia parzymy (oblewamy gorącą wodą) i ściągamy z niego skórkę. Mielimy go maszynką, wykorzystując średnie oczka. Do zmielonej ryby dodajemy odciśniętą nieco bułkę, jajka, oliwę, pieprze i sól. Dobrze mieszamy, aż konsystencja ryby nieco się zmieni, stanie się gładka. W razie potrzeby podsypujemy nieco tartą bułką. Masa będzie dość luźna. Delikatnie formujemy z niej kotlety i obtaczamy w bułce tartej. Smażymy na rozgrzanej oliwie lub - lepiej - oliwie z odrobiną oleju (podnosi temperaturę spalania się tłuszczu, mniejsze ryzyko na przypalenie posiłku). Podajemy z jogurtem naturalnym lub kwaśną śmietaną. Voila!
Smacznego i do napisania wkrótce! :)
Etykiety:obiad,ryba | 1 komentarze
piątek, 12 czerwca 2015
Rzadko, bo rzadko, ale niekiedy jadąc do rodziców w odwiedziny przywożę Im coś do jedzenia. Obiady "na wynos" gotuję naprawdę nieczęsto. Kiedy jednak mi się zdarza, to muszę mieć pewność, że będzie to coś dobrego. Nie pozwalam sobie na eksperymenty. Wybieram pozycje ze znanych książek. Tak było i tym razem. Przepis pochodzi z książki "Pascal kontra Okrasa", chociaż został nieco zmieniony.
PULPECIKI WIEPRZOWO-WOŁOWE W SOSIE AZJATYCKIM
Składniki:
- 1 kilogram mięsa wieprzowo-wołowego
- 1 pęczek bazylii
- 40 gramów masła
- mąka ziemniaczana
- 4 ostre, czerwone papryczki
- 1,5 łyżeczki pieprzu cayenne
- 6 ząbków czosnku
- 2 szalotki
- 50 gramów świeżego imbiru
- olej słonecznikowy
- 2 puszki pomidorów pelati
- 3 łyżki sosu sojowego japońskiego
- 450 mililitrów mleka kokosowego
- pieprz
- sól
Przygotowanie:
Mięso mielone wrzucamy do miski i doprawiamy pieprzem cayenne oraz 3 ząbkami czosnku przeciśniętymi przez praskę. Dodajemy też 2,5 łyżki mąki ziemniaczanej. Bazylię siekamy, z 2 papryczek usuwamy gniazdo nasienne i siekamy w kosteczkę (najpierw paseczki, potem kosteczka), a następnie oba składniki wrzucamy do miski. Doprawiamy całość pieprzem i solą. Zagniatamy mięso. Na talerz wylewamy odrobinę oleju i formujemy pulpeciki, które podsypujemy nieco mąką ziemniaczaną.
Na patelni rozgrzewamy olej z masłem (maślany smak i brak ryzyka spalenizny) i smażymy pulpeciki z obu stron. Wykładamy je na talerz.
Szalotki kroimy w talarki, 3 ząbki czosnku przeciskamy przez praskę, imbir ścieramy, a 2 papryczki drobno siekamy razem z pestkami. Wszystko to smażymy na tej samej patelni (woku), na której wcześniej smażyliśmy mięso. Dodajemy pomidory, mleczko kokosowe i sos sojowy. Mieszamy, dokładamy pulpeciki i ponownie mieszamy. Gotujemy około 5-8 minut. Podajemy z ryżem. Voila!
Smacznego i do napisania wkrótce! :)
Etykiety:Azja,mięso,obiad,pulpeciki inaczej,ryż | 0
komentarze
środa, 10 czerwca 2015
Ta zupa korciła mnie od jakiegoś czasu. Wyobrażałam sobie, że będzie to smak niecodzienny; trochę słodki, a trochę kwaśny. Muszę przyznać, że efekt nieco mnie zdziwił. Jest to coś, co trzeba spróbować, żeby zrozumieć. Jestem też przekonana, że to typ potrawy, którą albo się kocha albo nienawidzi. Żadnych półśrodków ;)
ZUPA CYTRYNOWA Z KURCZAKIEM
Składniki:
- 500 gramów mięsa kurczaka (do rosołu - skrzydełka itp.)
- 3-4 marchewki
- 1 pietruszka
- kawałek selera
- nać selera
- 1 cebula
- 3-4 cytryny
- 150 gramów ryżu
- 5 łyżek śmietanki 18%
- 1 łyżka mąki
- 2 łyżki posiekanego koperku
- pieprz
- sól
Przygotowanie:
Cebulę przyrumieniamy. Warzywa obieramy i kroimy. Nać myjemy. Wszystko umieszczamy w garnku razem z mięsem i zalewamy wodą. Gotujemy bulion. Lekko solimy. Wyciągamy mięso i oddzielamy od kości, po czym ponownie wrzucamy do garnka. Ścieramy skórkę z 1,5 cytryny, ze wszystkich wyciskamy sok. Do zupy dodajemy ryż i gotujemy na mały ogniu przez około 20 minut. Śmietankę mieszamy z mąką i częścią zupy, a następnie dodajemy do garnka. Gotujemy przez chwilę. Dodajemy sok z cytryny i skórkę. Odstawiamy na chwilę, ale już nie gotujemy. Doprawiamy solą i pieprzem. Wsypujemy koperek. Voila!
Smacznego i do napisania wkrótce! ;)
Subskrybuj:
Posty
(Atom)
Posmakowało już:
Akcja!
Lookam
-
Recenzja filmu „Superposition” (reżyserka: Karoline Lyngbye) - OSTRE CIĘCIA Uciekając od zgiełku Kopenhagi, małżeństwo artystów postanawia spędzić trochę czasu na odludziu. Wyruszają więc z synkiem i psem do ukrytego...
-
Spaghetti carbonara - *Niedawno miałam przyjemność spędzić trochę czasu w Mediolanie i na Sycylii. Bardzo odpowiadają mi włoskie smaki. Jedzenie jest tu przepyszne (może dzięki...
-
Ciasto z kremem oreo. - Uwielbiany ostatnio przez moich bliskich lekki biszkopt czekoladowy z kremem oreo .Bardzo smaczny ,rozpływa się w ustach ,Polecam i życzę smacznego. Składn...
-
Tort bezowy Pavlova z daktylami, figami i gruszką - Na święta miałam ochotę zaszaleć z kaloriami ;) Bezę robię bardzo rzadko i juz od jakiegoś czasu miałam na nią chrapkę. Początkowo wydawało mi się, że...
-
Soczyste rolady ze szpinakiem i serem! - Cześć moi mili! Mamy kolejny weekend, tym razem już jesienny.. Mam nadzieję, że miło go spędzacie z dużą dawką słońca, ruchu i świeżego powietrza. Ja jeste...
-
"Plum pie" jakiej nie znacie - Dzisiaj kilka słów na temat jesiennych ciast, a dokładnie mówiąc - *szarlotki.* Skąd się ona wzięła, czym jest i jakie są odmiany? Każdy Wam powie, ze ile g...
-
Pożegnanie - Nadszedł ten czas... Mój blog został stworzony na potrzeby napisania pracy licencjackiej i magisterskiej. Studia całe szczęście już za mną, obie prace obro...
-
Naleśniki + szparagi i kukurydza... - Szparagi są skarbnicą witamin i składników mineralnych. Zapobiegają powstawaniu nowotworów, odpowiadają za prawidłowy rozwój płodu, wspomagają kobiety karm...
-
VEGE kotlet ! - Dzisiaj przepis dla wegetarian... pyszne kotleciki z soczewicy i białego twarogu, doskonałe z sosem czosnkowym . Kotlety te możemy smażyć, ale także grill...
-





















