Drogeria Ewa

O mnie

Moje zdjęcie
Alicja Górska
Założyłam tego bloga z powodu miłości.
Zastawiłam półki kucharskimi książkami, a od wpatrywania w programy kulinarne zaczerwieniły mi się oczy. Katowałam rodzinę i znajomych paplaniną o cudowności sztuki kulinarnej, o nowych przepisach, o smakach i niezwykłych produktach. 
Taką poznacie mnie też Wy. Trochę niepoukładaną, trochę spragnioną czynienia rzeczy wielkich, trochę chaotyczną, wiecznie zabieganą.
Kocham improwizację. Fuzję smaków i zapachów. Czarowanie w kuchni.
Kontakt przez formularz lub na adres e-mailowy: alicja0gorska@gmail.com
Wyświetl mój pełny profil

Życie pozakuchenne

Życie pozakuchenne
Moja debiutancka powieść "Skazani", pierwszy tom trylogii "Przed Czasem". Gorąco zachęcam do zakupu i podzielenia się wrażeniami po lekturze :) Oto moje życie pozakuchenne.

Tutaj też działam

Tutaj też działam
Zapraszam również na współprowadzonego z partnerem życiowym bloga z recenzjami filmów, książek, gier, seriali i wielu innych ;)

Należę do społeczności

Durszlak.pl

Łódzkie bloguje

niedziela, 21 czerwca 2015

Bardzo długo liczyłam na to, że uda mi się pogodzić pasję gotowania, pisania i czytania. Mój tata jednak powtarza mi od zawsze, że robić wszystko, to tak naprawdę robić nic. Odłożyłam więc marzenia o restauracji i skupiłam się na pasji do słowa pisanego, ale kuchni całkowicie nie porzuciłam. Zostały mi rzadkie wyszukane posiłki, wizyty w restauracjach, kolekcjonowanie kucharskich książek i kulinarny blog „Życie zamknięte w smaku”, o który staram się dbać już od kilku lat. „Kuchnia Słowian, czyli o poszukiwaniu dawnych smaków” zabiera czytelników do odległej przeszłości i udowadnia, że zamiłowanie do gotowania ludzkość ma w krwi.

Książka robi dobre wrażenie od samego początku. Sztywna okładka, czytelna, ale niepozbawiona walorów estetycznych czcionka i zdjęcie, od którego ślinka cieknie na sam widok (co ciekawe, jak się później można dowiedzieć, jest to fotografia placków „chwaściaków” robionych z – nie kłamię! – polnych chwastów). Po otwarciu, tom zachwyca zapachem wysokiej jakości papieru i druku.

Wewnątrz zresztą kryje się wcale nie gorsza wizualnie zawartość. Poza zdjęciami samego jedzenia, zachwycają także fotografie krajobrazów pól i starych, wiejskich zabudowań oraz tradycyjnie ubranych ludzi podczas gotowania lub prac w obejściu; oraz zbliżenia narzędzi albo rosnących składników – zbóż, kwiatów, owoców i innych, podobnych.

Znaczną część stronic książki wypełniają nie tyle same przepisy, co historyczne – a może nawet archeologiczne i etnograficzne – opisy dawnych tradycji gotowania oraz informacje o źródle pochodzenia wykorzystanych w tomie danych. W „Kuchni Słowian” można więc znaleźć zarówno ustępy o tym „Po co nam archeologia doświadczalna”, ale i dowiedzieć się czegoś na temat dawnych urządzeń, wyposażenia kuchni, sposobów podawania posiłków, technik kulinarnych, konserwacji żywności oraz stosowanych przypraw. Przy ponad trzystu stronach, nieco ponad siedemdziesiąt poświęconych jest na opisy i zbiór historycznych faktów. Ponadto, w dalszej części książki, pomiędzy przepisami znaleźć można ponad dwadzieścia krótkich felietonów, tłumaczących źródła niektórych polskich przysłów związanych z jedzeniem lub opowiadających o szczególnie barwnych tradycjach i kulturze dawnych Słowian.

Same przepisy w dużej mierze wymagają dostępu do specjalnie przygotowanej przestrzeni poza domem. Sporo dań przygotowuje się nad ogniskiem lub w ognisku, niektóre także w specjalnych piecach lub wędzarniach. Nie martwcie się jednak, jeżeli nie posiadacie codziennego dostępu do ogrodu, działki lub… piwnicy. Wiele z przepisów posiada propozycje zamiennych sposobów przygotowania, a inne wykorzystać można na przykład podczas letniej wycieczki nad jezioro bądź weekend w agroturystycznym pensjonacie. Jestem pewna, że prędzej czy później uda się Wam zorganizować ognisko i zabłysnąć wśród znajomych choćby różnymi rodzajami podpłomyków. A do tego czasu pozostaje zachwycać się zawartymi w książce ciekawostkami i uczyć przepisów na pamięć – nie jest to trudne, bowiem większość zawiera zaledwie kilka składników.

Nie wszystkie dania wymagają ogniska lub opuszczenia miasta. Wiele z nich zmusi potencjalnego kucharza jedynie do wycieczki na rynek w celu zdobycia świeżych, nierzadko zapomnianych i niedostępnych w supermarketach, produktów. Inne zachęcą jedynie do otworzenia lodówki. Słyszeliście kiedyś o słowiańskim arbuzie? Nie? A idę o zakład, że dwa potrzebne do tego przepisu składniki macie pod ręką!

„Kuchnia Słowian, czyli o poszukiwaniu dawnych smaków” to jedna z najciekawszych pozycji kulinarnych, jakie miałam w rękach. Autorzy, Hanna i Paweł Lis, przenoszą czytelnika do czasów, gdy wybór dań dyktowała pogoda, urodzaj (bądź nieurodzaj) i żyzność ziemi oraz… pomysłowość. Pasjonaci gotowania z pewnością znajdą coś dla siebie – nawet, jeżeli nie do jedzenia, to do poczytania i pomyślenia. A jeżeli macie w kręgu znajomych kogoś z działką lub domkiem na wsi – koniecznie musicie mu tę książkę sprezentować. Jestem pewna, że będzie wniebowzięty. Ja bym była.

Recenzja publikowana również na:


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Każdy Twój komentarz mnie uszczęśliwi! A może masz jakieś pytania? ;)

Posmakowało już:

Drukowanie

Print Friendly and PDF

Po kliknięciu na powyższy przycisk pojawi się centralna część bloga (przepisy). Za pomocą prostego mechanizmu "klikania na krzyżyki" można usunąć niepotrzebne w wydruku informacje :)

Akcja!

Lookam

Zbieram na jedzenie

Śledź